„Meshowe wojny po polsku. Małe radia, wielkie podziały” – część 1 z 8. Wszystkie opublikowane części cyklu znajdziesz tutaj. Postacie i scenki są fikcyjne; historia projektu pochodzi ze wskazanych źródeł.

Na spotkanie lokalnej grupy radiowej w domu kultury Mirek przyniósł małe radio i sernik. Sernik przyjęto jednogłośnie. Przy radiu pojawiły się pytania.
– Jaka antena?
– Ta z pudełka.
Zapadła cisza, jakby na zebraniu miłośników kawy ktoś właśnie wyjął rozpuszczalną.
Zbyszek wyłożył na stół trzy inne anteny. Robił to z powagą kelnera, który właśnie przyniósł kartę win.
– Ta do plecaka. Ta na balkon. A tę jeszcze sprawdzam.
– A moja?
– Twoją też sprawdzimy.
Mirek spojrzał na sernik. Na szczęście nikt jeszcze nie zapytał o jego charakterystykę. Anka ukroiła sobie kawałek, zanim powstanie komisja.

Mirek wyjaśnił, że chodzi z żoną i znajomymi po Beskidach. Jedni robią zdjęcia, inni idą szybciej, ktoś zawsze poprawia sznurówkę przez kwadrans. Chciałby móc napisać: „Jesteśmy przy schronisku”, kiedy telefon nie łapie sieci. Zbyszek, miejscowy entuzjasta Meshtastic, pokiwał głową. To był dobry, rozsądny cel. W sam raz, żeby zacząć od dwóch urządzeń, a po miesiącu zastanawiać się, czy balkon ma wystarczająco szeroki widok na świat.
Zanim pojawiły się obozy, była grupa na szlaku
Początki Meshtastic pasują do potrzeb Mirka zaskakująco dobrze. Na stronie projektu Kevina Hestera w Hackaday.io, utworzonej 26 lutego 2020 roku, wymieniono wędrówki, narciarstwo, paralotniarstwo i inne zajęcia, podczas których trudno liczyć na stały dostęp do internetu. Pomysł zakładał użycie niedrogich urządzeń radiowych do wymiany wiadomości i informacji o położeniu w grupie. Data dotyczy strony projektu, a nie uroczystego przecięcia wstęgi przy pierwszej antenie.
Hester sam był krótkofalowcem i wskazywał to jako jedną z inspiracji. Wśród obsługiwanych wówczas płytek wymieniał TTGO T-Beam i Heltec LoRa 32. W późniejszej prezentacji na Maker Faire Bay Area 2024 zespół również wiązał początki prac w 2020 roku z potrzebą kontaktu podczas wyprawy bez dostępu do tradycyjnych środków komunikacji.
U podstaw leżała więc potrzeba, którą zna każdy, kto próbował ustalić, czy reszta wycieczki poszła już dalej, czy nadal wybiera ciasto. Historia nie podaje, jakie ciasto. Na tym etapie źródła nie pozwalają rozstrzygnąć przewagi szarlotki nad sernikiem.
Mirek odetchnął. Wreszcie projekt, którego sens można wyjaśnić przy rodzinnym stole, zanim ktoś zapyta, czy na pewno potrzebne jest kolejne pudełko.

Radio ma przekazać wiadomość. Resztę dopowiemy przy herbacie
Meshtastic to otwarte oprogramowanie dla urządzeń radiowych, rozwijane przez społeczność. Wykorzystuje LoRa, czyli technikę radiowej transmisji niewielkich ilości danych przy małym zużyciu energii. Wiadomości mogą przechodzić przez kolejne urządzenia tworzące sieć mesh. W typowym zestawie telefon służy do wygodnego pisania i czytania, a połączone z nim radio przesyła dane w eter. Sama wymiana radiowa może działać bez internetu i sieci komórkowej.
– Czyli taki komunikator na wycieczkę? – upewnił się Mirek.
– Między innymi.
To były dwa słowa, które powinny znaleźć się na opakowaniu każdego urządzenia kupowanego przez hobbystę. Zaraz obok informacji, że zawartość może zająć więcej miejsca, niż wynika z wymiarów pudełka.
Zbyszek pokazał mu aplikację. Anka, żona Mirka, od razu zadała pytanie organizacyjne:
– A ja też mam mieć radio?
– Tak.
– To kup dwa. Bo na razie możesz wysłać wiadomość do siebie.
Była to pierwsza tego wieczoru uwaga, po której projekt wyraźnie posunął się naprzód.
Dwa urządzenia i tylko kilka drobiazgów
Pierwsze radio było do plecaka. Drugie dla Anki. Trzecie Mirek kupił do prób, żeby nie zabierać jej urządzenia za każdym razem, gdy chciał sprawdzić, czy coś działa. Czwarte pojawiło się, ponieważ trzecie działało, ale interesujące było również to, czy inne zadziała podobnie.
Na kuchennym stole przybyło przewodów, obudów i małych woreczków. Każdy woreczek zawierał element, bez którego jeszcze tydzień wcześniej można było spokojnie żyć. Teraz brak odpowiedniej przejściówki uniemożliwiał rozsądne zaplanowanie soboty.
– To wszystko na jedną wiadomość? – zapytała Anka.
– To infrastruktura.
– Infrastruktura stoi na desce do krojenia.

Wkrótce Mirek zaczął szukać miejsca dla radia na balkonie. Na grupie dostał kilka życzliwych podpowiedzi i zrozumiał, że dobór anteny może zająć dłużej niż wybór kanapy. Kanapę przynajmniej dało się wypróbować w sklepie.
– Tu będzie miało lepsze warunki – oznajmił, wskazując półkę.
– Tam stoi pelargonia.
– Przesuniemy ją trochę.
Anka zabrała doniczkę. Radio dostało widok na okolicę, pelargonia lokum zastępcze. Urządzenie kupione do plecaka jako pierwsze w rodzinie wywalczyło własny taras.

W sobotę Mirek wyszedł sprawdzić zasięg. Miał wrócić przed obiadem, ale po drodze odkrył ławkę, z której radio odbierało lepiej niż z poprzedniej ławki. Potem trzecią ławkę, która podważyła wnioski z dwóch pierwszych. Wrócił z notatkami i przekonaniem, że osiedle wymaga dalszych badań.
Anka miała prostszą metodę. Pytała, czy wiadomość doszła. Zbyszek uważał, że to dobre pytanie na początek, ale trochę za mało na całe popołudnie.
Jedna wiadomość, kilka skoków i wycieczka po chleb
Na kanale przeznaczonym do prób Mirek wysłał swoje pierwsze, starannie przemyślane zdanie:
„Test”.
Właściwie nie było to zdanie. Cztery litery wystarczyły jednak, żeby zająć mu resztę wieczoru.
Pojawiły się odpowiedzi z liczbami. Zbyszek wyjaśnił, że rozmówcy podają liczbę skoków wiadomości: informację o jej przekazywaniu przez urządzenia pośredniczące. W Meshtastic mogą to być zarówno węzły klienckie, jak i routery, zależnie od roli i ustawień. Przekazywanie wiadomości między węzłami sprawiało teraz Mirkowi tyle radości, co kiedyś samo otrzymanie listu.
– Trzy skoki – przeczytał z dumą.
– Wiadomość zrobiła już spacer. Teraz ty idź po chleb – powiedziała Anka.
Mirek jeszcze chwilę oglądał odpowiedzi. Jego „Test” zdążył odwiedzić cudze radia, a on wciąż siedział w kapciach. Poczuł, że musi nadrobić zaległości towarzyskie.
– To już wiesz, że działa? – zapytała Anka.
– Wiem.
– To teraz napisz coś przydatnego.
Mirek zawahał się. Technicznie był przygotowany. Literacko wyczerpał się na „Teście”. W końcu odpisał, że dziękuje za raporty, odłożył telefon i poszedł po zakupy. Sieć przetrwała tę przerwę.
Następnego ranka przy kawie czytał radiowe „dzień dobry”. Znał już kilka osób, z którymi wcześniej mijał się na osiedlu.
– Trochę jak nasz rodzinny czat – zauważyła Anka.
– Tylko tutaj pytamy jeszcze, którędy dotarły pozdrowienia.
– U nas też. Ostatnia wiadomość od cioci przyszła przez twoją mamę.
Mirek uznał, że rodzinne sieci wymagają osobnego opracowania. Zwłaszcza ustalenie, kto powtarza wiadomość, a kto przy okazji dopisuje własną wersję.

Próba szarlotki
Przed następną wycieczką odłożyli na bok pomysły na rozbudowę osiedlowej łączności. Sprawdzili, czy oba urządzenia potrafią wymienić wiadomości, i zabrali je na szlak.
Tu kończą się czary słowa „mesh”. Do łączności nadal potrzebna jest droga radiowa: bezpośrednia albo przez inne odpowiednio ustawione urządzenia, które rzeczywiście mogą się usłyszeć. Sama ikona w aplikacji nie przenosi wiadomości przez dowolną górę. Podstawą pozostaje działające połączenie, a nie liczba zakupionych pudełek.
W naszej fikcyjnej wycieczce próba się udała. Mirek został kawałek z tyłu, a Anka doszła do schroniska. Na ekranie pojawiła się wiadomość:
– Jestem przy schronisku. Brać ci szarlotkę?
Mirek patrzył na telefon z zadowoleniem, którego nie da się zmierzyć samym zasięgiem. Przez chwilę nie interesowały go ustawienia, modele urządzeń ani to, co ktoś osiągnął z anteną umieszczoną znacznie wyżej. Radio zrobiło dokładnie to, po co je kupił.
Odpisał:
– Tak. Dużą.
I to był dobry moment, żeby zakończyć test.

Na kolejnym spotkaniu w domu kultury Zbyszek pogratulował mu udanej łączności. Ktoś nalał herbaty. Ktoś odsunął przewody, żeby zrobić miejsce na talerze. Wtedy otworzyły się drzwi.
– Panowie i panie, a próbowaliście MeshCore?
Mirek spojrzał na Ankę. Anka spojrzała na wolny jeszcze fragment kuchennego stołu, który zobaczyła oczami wyobraźni.
– Kolega przyszedł z ciastem czy z kolejnym pudełkiem? – zapytała.
Gość uniósł walizeczkę. Sernik nagle wydał się Mirkowi najprostszą rzeczą, jaką można przynieść na spotkanie.

Urządzenie miało pomóc znaleźć znajomych. Znalazło mu nowe hobby. W następnej części hobby znajdzie sobie przeciwnika.
Wersja komiksowa z narratorem i czterema postaciami: obejrzyj część 1 na YouTube.
