Kocham krótkie wypady krajoznawcze — takie na pół dnia, bez wielkiego planu. Podczas jednego z nich, w niedzielę, trochę przypadkiem zahaczyłem o miejsce, które od lat znam z daleka. Biało-czerwoną igłę na horyzoncie widzę z okna swojego domu, po drugiej stronie Krakowa. Kiedyś, gdy jeszcze oglądałem telewizję (od dawna już tego nie robię), to właśnie w jej stronę celowałem anteną. Nasłuchałem się o niej sporo i zawsze chciałem zobaczyć ją z bliska, ale jakoś nigdy się nie składało. Aż do tej niedzieli.
Z bliska maszt w Chorągwicy robi piorunujące wrażenie. Z okna to cienka kreska na horyzoncie. Tutaj to stalowy olbrzym, którego wierzchołek trzeba wypatrywać z mocno zadartą głową, a liny odciągów biegną wysoko ponad dachami domów. Wróciłem z kilkoma zdjęciami i jednym pytaniem: co właściwie wiadomo o tym gigancie?
Olbrzym w liczbach
Maszt mierzy 286 metrów. W różnych źródłach można trafić na liczby od 284 do blisko 290 m, ale 286 m to wartość, którą podaje większość wykazów. Stoi na wzgórzu Chorągwica, około 420 m n.p.m., więc jego wierzchołek sięga ponad 700 m nad poziom morza. To mniej więcej pół kilometra wyżej niż lustro Wisły w Krakowie, a do Rynku Głównego jest stąd tylko około 15 km.
Kilka porównań:
- Wieża Mariacka z hejnałem ma 82 m. Maszt jest od niej mniej więcej trzy i pół raza wyższy.
- Pałac Kultury i Nauki razem z iglicą ma 237 m, czyli o prawie 50 m mniej.
- Najwyższą konstrukcją w samym Krakowie jest 260-metrowy komin elektrociepłowni na Łęgu. Krakowskie wieżowce Unity Tower i „Błękitek” mają po nieco ponad 100 m.
Chorągwica to najwyższa budowla Małopolski. W krajowym rankingu najwyższych konstrukcji zajmuje 25. miejsce.
Stalowa igła na kulce
Laik zwykle nazywa ją wieżą, ale to maszt z odciągami, a to spora różnica. Wieża stoi o własnych siłach. Maszt jest smukłą kratownicą i w pionie trzymają go stalowe liny. Według Emitela, który zarządza obiektem, cała konstrukcja opiera się na przegubie, czyli stalowej kuli o średnicy około 20 cm. Stabilizują ją trzy rzędy odciągów. Kotwy lin leżą już poza ogrodzeniem ośrodka, między domami. W 2002 roku Dziennik Polski szacował masę masztu na około 200 ton.
Budowa na wyścigi
Prace na wzgórzu ruszyły w drugiej połowie 1961 roku. Plan przewidywał 30 miesięcy, ale pod presją opinii publicznej skończono w 14. Kraków oglądał wtedy program z Katowic, nadawany przez niewielki przemiennik na Kopcu Kościuszki.
Sam maszt zmontował Mostostal Zabrze między 7 czerwca a 15 września 1962 roku. Do pewnej wysokości elementy podnosił zwykły dźwig. Powyżej 40 m pracował tzw. dźwig pełzający, który wspinał się razem z rosnącą konstrukcją. Całość kosztowała około 50 mln ówczesnych złotych.
Otwarcie wyznaczono na 22 grudnia 1962 roku, w samo południe, przy ponad 20-stopniowym mrozie. Na start ośrodek nadawał jeden program telewizyjny na kanale 10. Sygnał wciąż przychodził z Katowic, a do jego przenoszenia służyły łącza zrobione m.in. z przerobionych zwykłych telewizorów. Radio UKF popłynęło z Chorągwicy niecały rok później, 25 października 1963 roku.
Jarosław Szuman nadzorował budowę, a potem przez 38 lat kierował ośrodkiem. Po latach wspominał, że na lokalizację pod Wieliczką „niechętnie zgodziła się wtedy Warszawa”. Najbardziej denerwowały go prace na samym maszcie. Nie mógł wejść tam za ludźmi i osobiście dopilnować, żeby nikomu nic się nie stało.
Pierwsi w kraju: Rai Uno i RMF
Na przełomie lat 80. i 90. Chorągwica dwa razy zapisała się w historii polskich mediów.
W 1989 roku była pierwszą stacją telewizyjną w Polsce, która zaczęła retransmitować zachodni program: włoską Rai Uno. Sprzęt sfinansowali Włosi na mocy porozumienia rządów. Kanał 50, na którym nadawano Rai Uno, przejęła potem TVP Kraków. Zwolniono go dopiero w 2020 roku, żeby zrobić miejsce dla internetu bezprzewodowego.
Kilka miesięcy później, 15 stycznia 1990 roku, znów w samo południe, z masztu ruszyło Radio Małopolska Fun. Była to pierwsza prywatna rozgłośnia w Polsce, dziś znana jako RMF FM. Nadawała na częstotliwości 70,06 MHz z mocą 10 kW, w starym paśmie UKF, z którego dzisiejsze odbiorniki już nie korzystają. Na początku retransmitowała francuskie Fun Radio, odbierane czterometrową anteną satelitarną. Pierwszą piosenką na antenie była „Africa” zespołu Toto. Według Wikipedii ta antena satelitarna do dziś stoi obok masztu.
Co dziś płynie z Chorągwicy
Anteny wiszą na różnych piętrach masztu: radiowe FM na wysokości około 203 m, DAB+ na 256 m, a główne anteny telewizyjne tuż pod wierzchołkiem, na 274 m. ERP, czyli efektywna moc promieniowana, mówi, z jaką siłą sygnał „wychodzi” z anteny w głównym kierunku. Z Chorągwicy główne multipleksy telewizyjne nadają z mocą od 100 do 130 kW.
| Multipleks | Kanał | Częstotliwość | ERP |
|---|---|---|---|
| MUX-1 | 43 | 650 MHz | 100 kW |
| MUX-2 | 23 | 490 MHz | 100 kW |
| MUX-3 (Kraków) | 22 | 482 MHz | 130 kW |
| MUX-4 | 21 | 474 MHz | 100 kW |
| MUX-6 | 25 | 506 MHz | 100 kW |
| MUX-8 | 7 | 191,5 MHz | 10 kW |
Pięć multipleksów nadaje już w DVB-T2/HEVC. MUX-8, jedyny w paśmie VHF, wciąż działa w starszym DVB-T, ale też ma przejść na nowy standard.
W radiu FM z masztu nadaje sześć stacji: Polskie Radio Program 1 (89,4 MHz), RMF FM (96,0 MHz), Polskie Radio Program 3 (99,4 MHz), Radio Kraków (101,6 MHz), Radio ZET (104,1 MHz) i Radio Plus Kraków (106,1 MHz). Pierwsze pięć ma moc po 60 kW, Radio Plus 10 kW. Z kolei z cyfrowego DAB+ na bloku 11B (218,640 MHz) leci kilkanaście programów Polskiego Radia i Radia Kraków. Na maszcie są też urządzenia wszystkich operatorów komórkowych i łączności służb.
Sygnał pokrywa większość Małopolski i fragmenty województw śląskiego, świętokrzyskiego i podkarpackiego. Emitel opowiadał Gazecie Krakowskiej, że narciarze w słowackich Rohaczach, około 100 km stąd, potrafią złapać krakowskie stacje FM w samochodowym radiu.
Pod koniec 2023 roku wymieniono główny system anten telewizyjnych. Przez kilka tygodni nadawano z anten rezerwowych, a część widzów miała wtedy kłopoty z odbiorem.
Życie pod masztem
Najlepsze historie zebrał Dziennik Polski w 2002 roku, z okazji 40-lecia ośrodka. Reporterzy rozmawiali wtedy z ludźmi mieszkającymi w cieniu masztu.
- Kropki na praniu. Kiedy malowano maszt, wiatr niósł farbę na okolicę. Białej nie było widać, ale czerwona zostawiała kropki na praniu i pościeli. Ludzie chowali wtedy auta do garaży.
- Wiejski piorunochron. Burz nadciągających od Kalwarii bano się tu od zawsze. Po budowie sołtys, widząc taką chmurę, zastanawiał się na głos, w którą stronę rozgoni ją wieża. Mieszkańcy wierzyli, że maszt bierze wyładowania na siebie.
- Ogień na linach. Rodzina mieszkająca przy kotwach opowiadała, że w czasie burzy żarówki potrafią się żarzyć, choć są wyłączone. Po uderzeniu pioruna widać było ogień biegnący po odciągach. Na wszelki wypadek wyciągali wtyczki z gniazdek.
- Uwaga, sople. Właściciele pobliskiej restauracji „Pod Masztem” mówili, że zimą trzeba uważać na lód spadający z konstrukcji. Przy mocnym wietrze liny wydają głośny huk.
- Dach tylko z dachówki. Jedna z rodzin, budując dom obok, podpisała, że nie będzie żądać od telewizji odszkodowań. Jedynym warunkiem było pokrycie dachu dachówką.
- Spór o adres. Ośrodek ma adres Mietniów 70, więc mieszkańcy Mietniowa podkreślają, że maszt stoi na ich ziemi. W Chorągwicy odpowiadają, że wzgórze nazywa się przecież Chorągwica.
Maszt zmienił też życie wsi. Wcześniej do Wieliczki prowadziła droga gruntowa. Asfalt położono przy budowie ośrodka, a za nim przyjechał autobus: linię PKS Chorągwica–Wieliczka uruchomiono w 1964 roku. Przy budowie drogi omal nie zniknęła kapliczka św. Floriana z 1862 roku. Uratowała ją jedna z mieszkanek, która zdobyła dokument potwierdzający, że to zabytek. Kapliczkę przeniesiono kawałek dalej.
Kiedyś w ośrodku pracowało około 30 osób. W 2002 roku już tylko dziesięć, bo większość pracy przejęła automatyka.
Widać go z Czech
Maszt świetnie widać z całej okolicy, ale miłośnicy fotografowania dalekich widoków poszli dalej. W serwisie Dalekie Obserwacje są zdjęcia Chorągwicy zrobione z hałdy w Łaziskach Górnych (90 km) i nocą z Buska-Zdroju (76 km). Jest też widok z wieży klasztornej na Świętym Krzyżu (122 km). Rekordem jest zdjęcie z 2020 roku zrobione z Pradziada w czeskich Jesionikach, z odległości 203,5 km.
Jeśli chcesz zobaczyć go z bliska
Na teren ośrodka nie wejdziesz: jest wysokie ogrodzenie i tablice ostrzegawcze. Można go za to obejść dookoła i zadrzeć głowę. Przez Chorągwicę prowadzi szlak PTTK do Dobczyc oraz rowerowa pętla „Pierścień Solny – Salina Cracoviensis”. Przed kościołem św. Floriana jest punkt widokowy na Wieliczkę, Kraków, Beskid Wyspowy i pasmo Babiej Góry. Przy dobrej pogodzie z wierzchołka wzgórza widać nawet Tatry.
A skąd nazwa wsi? Według miejscowej legendy na wzgórzu zatrzymał się Jan III Sobieski, wracając ze zwycięskiej wyprawy, i zostawił tu jedną ze swoich chorągwi. Nawet strona wsi przyznaje, że pewności nie ma. Za to od 1962 roku nad Chorągwicą powiewa coś znacznie wyższego.
Artykuł powstał na podstawie Wikipedii, wykazu RadioPolska, reportaży Dziennika Polskiego z 2002 roku, tekstu Gazety Krakowskiej, serwisu SATKurier oraz materiałów PTTK i strony wsi Chorągwica.
