Chaos przy syrenach alarmowych
Według artykułu opublikowanego na Spider's Web, mieszkaniec województwa graniczącego z Ukrainą opisuje problemy z systemem ostrzegania. Gdy rosyjska rakieta uderzyła w gminę Turobin, syreny w jego województwie włączyły się dopiero po uderzeniu. Po zmianie zasad wysyłania ostrzeżeń zaczął otrzymywać kilka alertów dziennie. W czwartek 17 września w Lublinie syreny alarmowe wyły jednocześnie z alertem, co spowodowało chaos w mieście — ludzie chowali się w piwnicach, podczas gdy na jednym z głównych placów trwała wojskowa uroczystość z okazji rocznicy napaści Rosji na Polskę w 1939 roku.
Ukraiński system jako inspiracja
Na Ukrainie od dłuższego czasu funkcjonuje darmowy system monitoringu dronów, który pozwala mieszkańcom śledzić zagrożenia powietrzne. Piotr Kukier postanowił stworzyć podobne rozwiązanie dostosowane do Polski. Aplikacja Strażnik łączy informacje o dronach i rakietach nad Ukrainą z alertami RCB i RSO, strefami PAŻP, ruchem ADS-B oraz doniesieniami medialnymi. Dostępna jest zarówno w przeglądarce internetowej, jak i na urządzeniach z systemami Android i iOS, wysyłając powiadomienia o alarmach nawet gdy aplikacja jest zamknięta.
Test w rzeczywistej sytuacji
Autor artykułu zainstalował aplikację i testował ją w warunkach rzeczywistych. Podczas jazdy samochodem usłyszał syreny alarmowe i jednocześnie otrzymał powiadomienie od Strażnika o wykrytym ataku dronowym z kursem zbieżnym z Polską. Chwilę później aplikacja wydała alarm na wyższym poziomie po komunikacie RCB o poderwaniu lotnictwa. Oficjalny Alert RCB dotarł do użytkownika 10 minut później. Po sprawdzeniu mapy dronów w aplikacji okazało się, że ukraińska obrona przeciwlotnicza zniszczyła zagrożenia na swojej przestrzeni powietrznej, a alarm został odwołany.
Krytyka rządowego systemu
Autor artykułu wyraża rozczarowanie działaniem rządowych systemów ostrzegania. Podkreśla, że mimo trwającej od 4 lat wojny za polską granicą i otwartego dostępu Ukrainy do danych o dronach, polski Alert RCB pozostaje chaotyczny. Zwraca uwagę, że zwykły obywatel stworzył czytelną i stale ulepszaną aplikację, podczas gdy rząd wysyła losowe komunikaty o wczesnych godzinach porannych. Autor nie zamierza odinstalować Strażnika, podkreślając, że aplikacja zawiera również integrację z miejscami ukrycia.
