Po wielkim dniu z odcinka drugiego przychodzi dzień zwykły. Przynajmniej do wieczora.
Miejsce akcji: ta sama kuchnia, następny wieczór. Tomek stoi przy zlewie i zmywa po kolacji, także prawdziwą patelnię. Kasia siedzi przy stole ze swoim telefonem połączonym z płytką Tomka. Na ekranie MeshCore.
Tomek: Co dziś piszą na MeshCore?
Kasia: Czekaj, przewijam.
Tomek: Coś ciekawego?
Kasia: Trwa debata o rozwoju sieci.
Tomek: Ooo, to ważne. Kto się kłóci?
Kasia: Wszyscy. Kulturalnie.
Tomek: Dzięki netykiecie.
Kasia: Jeden chce więcej repeaterów.
Tomek: Rozsądny człowiek.
Kasia: Drugi też chce więcej repeaterów.
Tomek: Dwóch rozsądnych ludzi.
Kasia: Trzeci chce, żeby ktoś zrobił z tego mapę.
Tomek: Czyli sieć rośnie.
Kasia: Albo ludzie się nudzą. Zaraz… Tomek.
Tomek: Mhm.
Kasia: Ktoś zaczął pisać po niemiecku.
Tomek: Marek się zgrywa.
Kasia: Marek?
Tomek: Marek zna trzy słowa po niemiecku i wszystkie z filmów wojennych.
Kasia: Tu jest „Guten Abend”.
Tomek: No właśnie. Z filmu.
Kasia: Tu jest więcej niż trzy słowa.
Tomek: To się douczył.
Kasia: Sprawdzę w tłumaczu.
Tomek: Sprawdź, sprawdź.
Kasia: „Dobry wieczór. Czy ktoś nas słyszy? Pozdrowienia z Niemiec.”
Tomek: Z Niemiec. Dobre. Marek ma talent.
Kasia: Tu jest napisane „Niemcy”.
Tomek: Wygooglował.
Kasia: Niemcy to nie sąsiednia ulica.
Tomek: To dlatego to żart.
Kasia: A jak to nie żart?
Tomek: To niemożliwe. Mamy trzy, może cztery repeatery.
Kasia: Może one o tym nie wiedzą.
Tomek: Daj spokój. Zmywam.
Kasia: Odpiszę.
Tomek: Po niemiecku?
Kasia: Z pomocą tłumacza. Wpisuję: „Cześć z Polski, słyszymy was”.
Tomek: Marek będzie miał ubaw.
Kasia: Wysłane.
Tomek: I co?
Kasia: Cisza.
Tomek: Marek poszedł po herbatę.
Kasia: Zaraz… odpisali.
Tomek: Marek szybki.
Kasia: Pytają, skąd jestem.
Tomek: Marek wie, skąd jesteś.
Kasia: Odpisuję. Pagórkowo, Polska.
Tomek: To na pewno Marek.
Kasia: Odpowiedzieli: „Pozdrowienia z Niemiec! Cieszymy się, że się udało”.
Tomek płucze tę samą szklankę trzeci raz.
Tomek: To nie jest możliwe.
Kasia: A jednak.
Tomek: Marek by tak nie napisał.
Kasia: Marek ma „Guten Abend” z filmu.
Tomek: A co piszą na Public?
Kasia: Czytam. Pierwszy: „Niemcy na Public? Kto to ustawił?”.
Tomek: No właśnie!
Kasia: Drugi: „To nie żart, ja też to widzę”.
Tomek: …
Kasia: Trzeci: „Ktoś ma zrzut ekranu?”.
Tomek odstawia patelnię do zlewu z hukiem i biegnie do stołu, zostawiając za sobą ślad piany.
Tomek: Daj mi to!
Kasia: Najpierw umyj ręce.
Tomek: Umyte!
Kasia: Piana kapie. Ale to ja złapałam Niemcy.
Tomek: Co mam napisać?
Kasia: Jak zwykle: „Hej”.
Tomek: Po niemiecku?
Kasia: „Hallo”.
Tomek: Piszę: „Hallo, wie geht’s?”.
Kasia: Znasz niemiecki?
Tomek: Z filmów wojennych.
Kasia: Czyli jednak jesteś Markiem.
Telefon pika. Tomek czyta z miną człowieka, który widzi UFO.
Tomek: Odpisali: „Gut, danke! Und euch?”.
Kasia: Dobrze, dziękujemy. A wam?
Tomek: Co teraz?
Kasia: Napisz, że dobrze.
Tomek: Ale ja nie wiem, jak jest „dobrze”.
Kasia: Gut.
Tomek: Gut! Gut! Piszę „gut”!
Kasia: Uspokój się, to tylko Niemcy.
Tomek: Dla mnie to jak Księżyc.
Na blacie wibruje telefon Tomka, ten z komunikatorem. Pogadajka oszalała!
Kasia: Co piszą?
Tomek: „Niemcy! Ktoś ma Niemcy!” Wszyscy pytają, jak to możliwe.
Kasia: Mnie też to ciekawi.
Tomek: Marek pisze, że to propagacja.
Kasia: Co?
Tomek: Pro-pa-ga-cja.
Kasia: Brzmi jak choroba.
Tomek: Albo oświadczyny.
Kasia: Sprawdzam. Tu piszą, że propagacja to sposób, w jaki fale radiowe rozchodzą się w przestrzeni.
Tomek: Czyli pogoda dla radia.
Kasia: Czyli zasięg, którego nie zamawiałeś.
Tomek: A czasem się trafia?
Kasia: Tu jest, że w sprzyjających warunkach fala może pójść dużo dalej niż zwykle.
Tomek: Czyli ktoś na górze nam pomógł.
Kasia: Atmosfera. Ale tu jest też, że tak nie będzie zawsze.
Tomek: Marek pisze, że takie okienko trwa kilka minut. I często działa tylko w jedną stronę.
Kasia: Czyli ktoś nas słyszy, a my jego nie?
Tomek: Albo odwrotnie.
Kasia: Jak w grupie rodzinnej.
Tomek: Dokładnie. Ktoś czyta, nikt nie odpisuje.
Tomek: Czyli jutro Niemcy mogą nie odpisać.
Kasia: Albo odpiszą, ale dopiero w czwartek.
Tomek: Albo odpisze Marek.
Kasia: Ten od trzech słów?
Tomek: Ten od trzech słów.
Tomek: Grupa chce rozwijać sieć. Więcej repeaterów, więcej węzłów.
Kasia: Rozsądnie.
Tomek: Wiesz, co to znaczy?
Kasia: Że Marek znowu pisze po niemiecku?
Tomek: Że wieszam repeater na balkonie.
Kasia: Na naszym?
Tomek: Na naszym.
Kasia: Z czego go zbudujesz?
Tomek: Od jutra zaczynamy od płytki.
Kasia: Zaczynamy?
Tomek: No tak. My.
Kasia: Ja tylko czytam.
Telefon pika. Kasia czyta i podnosi wzrok.
Kasia: Niemcy pytają, czy to ta od balkonu na czwartym piętrze.
Tomek: Skąd Niemcy wiedzą?
Kasia: Tomek.
Tomek: Marek!
A na serio
Propagacja to sposób, w jaki fale radiowe rozchodzą się w przestrzeni. Zwykle sięgają niedaleko, ale w sprzyjających warunkach atmosfery sygnał potrafi pójść znacznie dalej, nawet poza linię wzroku. Takie warunki zmieniają się i nie można na nich polegać.
Odcinek powstał na bazie polskich stron o MeshCore (patrz źródła), opracowań o zasięgach sygnałów LoRa oraz moich własnych doświadczeń z siecią. Pagórkowo, Pogadajka i Marek są zmyśleni, a część rozmów też.
Pytanie na koniec: czy tym razem udało Wam się ocenić, co jest doświadczeniem autora, a co fikcją? Dajcie znać.
